Polskie siatkarki przegrały w Mielcu w meczu towarzyskim z Turcją 2:3 (26:24, 23:25, 22:25, 25:22, 10:15). Dla biało-czerwonych był to jeden z ostatnich sprawdzianów przed zbliżającymi się mistrzostwami Europy. W sobotę ostatnie z serii pojedynków pomiędzy Polską a Turcją.

Zbliżają się mistrzostwa Europy w siatkówce kobiet. Rywalizacja rozpocznie się 15 sierpnia i potrwa do 3 września. Biało-czerwone rozpoczną ją w grupie A, gdzie zmierzą się z Serbkami, Belgijkami, Ukrainkami, Słowenkami i Węgierkami.

Od początku spotkania trwała gra punkt za punkt. Żadna z drużyn ani na moment nie odskoczyła w nim na więcej niż dwa punkty przewagi. Bardzo ważnym momentem okazał się atak zakończony skutecznie przez Martynę Łukasik, dający Polkom prowadzenie 23:21. Choć przewaga została zniwelowana, Turczynki pogubiły się w ostatnich piłkach. A nasze reprezentantki mogły cieszyć się z wygranej 26:24.

Bardzo dobrze w drugiego seta weszły Polki. Po kontrataku po skosie Łukasik Polki prowadziły 7:3 i o czas poprosił turecki szkoleniowiec. Dopiero po przerwie skutecznie zaatakowała Melissa Vargas. Przy zagrywkach atakującej Turczynki zaliczyły serię. Gdy Magdalena Stysiak została zablokowana, rywalki wyszły na prowadzenie. I to… od razu na piłkę setową (23:24), którą zresztą wykorzystały.

Świetną grę Turczynki kontynuowały w trzecim secie, od którego połowy wyraźnie kontrolowały to, co dzieje się na parkiecie. Wygrały go 25:22, a czwartą partię rozpoczęły prowadzeniem 3:0. W odpowiednim momencie zaczął jednak funkcjonować polski blok. Wyróżnić należy Aleksandrę Grykę i Monikę Fedusio. Dzięki im dobrej grze biało-czerwone zdołały dogonić wynik i ostatecznie „wyrwać” tego seta, doprowadzając do tie-breaka.

Dopiero w nim triumfatorki Ligi Narodów udowodniły swoją wyższość. Szybko zyskały przewagę, a gdy zablokowały Grykę przy wyniku 6:12, widać było wyraźnie, że zmierzają do zakończenia meczu na swoją korzyść. Wygrały go ostatecznie 15:10.

Polska – Turcja 2:3
(26:24, 23:25, 22:25, 25:22, 10:15)

Kłopoty zdrowotne Martyny Czyrniańskiej!

Martyna Czyrniańska jest jedną z najbardziej pechowych siatkarek ostatnich miesięcy. Przez kontuzję kolana nie pojechała na młodzieżowe mistrzostwa Europy, później ominęły ją mistrzostwa świata do lat 21, a z seniorskich mistrzostw świata wyeliminował ją uraz mięśni brzucha. W tegorocznej Lidze Narodów była już do dyspozycji Stefano Lavariniego. W kilku meczach pokazała się nawet z dobrej strony, ale w trakcie przygotowań do mistrzostw Europy okazało się, że ponownie ma problemy zdrowotne.

Problemy mięśniowe Martyny Czyrniańskiej wymagają innego trybu pracy i indywidualnego podejścia. Martyna zostaję nadal z grupą, ponieważ podlega codziennej kontroli i działaniom regeneracyjnym. Jest ważną częścią zespołu, dlatego sztab szkoleniowy i medyczny dokłada wszelkich starań, aby w bezpieczny sposób przygotować ją do nadchodzących mistrzostw Europy. W innym wypadku będzie przygotowywać się do turnieju kwalifikacyjnego w Łodzi – powiedział szkoleniowiec biało-czerwonych, Stefano Lavarini.

Z pewnością jej ewentualny brak na czempionacie Starego Kontynentu byłby osłabieniem reprezentacji Polski i ograniczałby możliwości rotowania składem.