Poczucie nowej energii, jedności i wspólnego celu to rzeczy, które napędzają ją i zespół do jeszcze cięższej walki.

Chatchu-On Moksri z Tajlandii opowiada o swoim marzeniu jakim jest awans na igrzyska olimpijskie!

Jako dziecko nie zdawała sobie sprawy z rangi rywalizacji na igrzyskach olimpijskich, ale odkąd postawiła stopę w kadrze narodowej, słyszała o tym coraz częściej. Im bardziej pogrążała się w wyobrażeniach o tym, jaka powinna być przyszłość Tajlandii, tym bardziej skupiała się na osiągnięciu tego celu, powoli, ale pewnie.

„Kiedy byłem dzieckiem, nie rozumiałam, czym są igrzyska olimpijskie i dlaczego są one ważne, ale kiedy trenowałam ze starszymi zawodniczkami, stało się to obsesją, a igrzyska wydawały się wymarzonym turniejem, do którego aspirowali wszyscy w drużynie. Pomyślałam więc, że raz w życiu chciałabym zagrać w siatkówkę na najwyższym poziomie i pojechać na igrzyska olimpijskie.

23-latka wie, że aby osiągnąć ten etap, musi pokonać każdą przeszkodę. Solidny skład z wyjątkową pracą zespołową jest kluczem do sukcesu.

„W VNL było tak, jakbyśmy mieli szansę sprawdzić się, poćwiczyć z kilkoma zespołami z różnych krajów. Okres VNL był dla nas czasem uczenia się na własnych błędach, ale podczas kwalifikacji olimpijskich musimy podejść poważnie i naprawdę dać z siebie wszystko”

Grając w różnych profesjonalnych ligach na całym świecie, w tym w lidze tureckiej, Chatchu-On ma dobrą perspektywę na grę z mocniejszymi zespołami.

„Miałem okazję grać w Turcji. To była zabawa i nowe wyzwanie w moim życiu, które pomogło mi zdobyć nowe doświadczenia. Lekcje i nowa wiedza pozwoliły mi udoskonalić swoje umiejętności w grze przeciwko większym i mocniejszym zespołom” – opowiada.

Reprezentacja Tajlandii liczy na sukces w turnieju kwalifikacyjnym w Łodzi (16 – 24 września). Zmierzą się z czterema ćwierćfinalistami VNL, z Włochami, ze Stanami Zjednoczonymi, Niemcami oraz gospodarzami i brązowymi medalistami z Polski. W grupie są także ich azjatyccy rywale Korea Południowa, a także Kolumbia i Słowenia.